Mural z grona „bardziej banalnych”, a jednak w pewnym czasie i miejscu banał bywa nieoceniony… 2020 – rok wirusa, rok tęsknoty za… banałami. Takie lato, „post-traumatic summer” smakuje inaczej. W metrze w Pradze wieje, tłum ludzi w maseczkach, a ci na murze – tacy cudownie banalni. Dokładnie wtedy, kiedy trzeba.

Jak dla mnie świetne i z przesłaniem. Zawsze zazdrościłem ludziom, którzy ze swobodą posługiwali się/posługują się terminami „kicz” i „banał”. Podejrzewam u siebie jakąś dysfunkcję w tym zakresie (jak np. stwierdzona dysortografia i dysgrafia). Żeby to unaocznić posłużę się, być może kontrowersyjnym, porównaniem – podobnie jak osoby autystyczne nie potrafią wychwycić np. ironii lub żartu, ja nie dostrzegam kiczu i banału, i kiedy czymś się zachwycę i z otwartą buzią analizuję (po swojemu i nieudolnie), a za plecami słyszę komentarz: „…ależ to banał/kicz”, skrzydełka wzniosłości opadują, ale cóż – musi być na świecie miejsce również dla „gombrowiczowskich parobków”… Sorry za dłuższy wywód, chciałem tylko wyjaśnić swoje (potencjalnie niezrozumiałe) zachwyty… Dla mnie super… „Miłość w czasach zarazy”… 😉